top of page
Szukaj

Czy kot niewychodzący może być szczęśliwy ?

Zaktualizowano: 1 sty 2019


Dziś temat mocno kontrowersyjny :-)


Coraz częściej jestem świadkiem sprzeczania się lub nawet awantur zwolenników i przeciwników utrzymywania tzw. kotów niewychodzących, czyli kotów, które całe swoje życie spędzają w domu lub wychodzą na zewnątrz w sposób kontrolowany, np. w szelkach i na smyczy lub mają specjalne zbudowane "woliery".

Kłótnie te zdarzają się głównie na forach internetowych, kocich grupach na fb ale także na stronach schronisk czy fundacji, które godzą się na adoptowanie kotów jedynie pod warunkiem, że będą one przebywały wyłącznie w mieszkaniach.


Wiele osób nie jest w stanie zrozumieć stawiania tego typu warunków, uważając, że dana organizacja wcale nie chce oddać kotów i "na siłę" szuka problemów zamiast oddać je komuś kto będzie je kochał. Inni uważają wręcz, że taki wymóg to wariactwo i kot niewychodzący to kot "więziony" i nieszczęśliwy. Nie brakuje też osób, które choć rozumieją ewentualne zagrożenia to jednocześnie są zdania, że trzymanie kota wyłącznie w domu jest dla niego czymś nienaturalnym.


Co na to same organizacje prozwierzęce ? No cóż, zazwyczaj w takiej sytuacji pojawia się cała lista niebezpieczeństw zagrażających kotom, a więc głównie ruch uliczny i szybko poruszające się pojazdy, choroby, psy i inne zwierzęta i w końcu ludzie, bo nie da się ukryć, że chyba coraz częściej możemy się spotkać z przejawami bestialstwa ludzi wobec zwierząt. Często do listy niebezpieczeństw dołączone są również drastyczne zdjęcia mające jeszcze dosadniej przedstawić realność zagrożeń.


Czy organizacje postępując w ten sposób postępują słusznie? Osobiście mam mieszane uczucia (choć dla mniej samej wychowywanie kotki Bryki jako kota niewychodzącego jest czymś zwyczajnym), bo choć z jednej strony doskonale rozumiem zagrożenia i chęć ochrony życia kotów tak z drugiej strony często widzę jak zamiast merytorycznych argumentów i pewnej formy edukacji przyszłych opiekunów czy po prostu spokojnego wyjaśnienia pojawia się tylko agresywne żądanie a nawet wyśmiewanie potencjalnego opiekuna. Takie postępowanie z pewnością nie ma waloru edukacyjnego. (Oczywiście zawsze znajdą się osoby, które wszystko wiedzą najlepiej i nigdy nikogo nie słuchają, ale myślę, że mimo wszystko do większości osób przy odrobienie chęci i cierpliwości udałoby się dotrzeć). Przede wszystkim jednak czytając dyskusje i komentarze widzę problem, którego mam wrażenie wiele organizacji i osób nie dostrzega, a pisząc to myślę o dobrostanie zwierząt.


Dobrostan to stan zdrowia fizycznego i psychicznego osiągany w warunkach pełnej równowagi organizmu w jego środowisku. Dobrostan zwierzęcia jest zapewniony jeśli spełnionych jest „pięć wolności” zakładających, że zwierzę jest wolne od:


1) pragnienia, głodu i niedożywienia – poprzez dostęp do świeżej wody i prawidłowej diety zapewniającej zdrowie.

2) dyskomfortu i niewygody – przez zapewnienie odpowiedniego środowiska, wliczając w to również miejsca odpoczynku i aktywności (zabawy, która jest jednocześnie wskaźnikiem dobrostanu).

3) bólu, urazów i chorób – poprzez profilaktykę, odpowiednią diagnozę i leczenie.

4) lęku i stresu – przez zapewnienie warunków zapobiegających cierpieniu psychicznemu.

5) przebywania w warunkach, które są sprzeczne z jego naturą i wolność do możliwości wyrażania naturalnych zachowań – poprzez zapewnienie wystarczającej, odpowiednio przygotowanej przestrzeni, swobody ruchu, odpowiedniego wyposażenia i towarzystwa zwierząt tego samego gatunku.


Dla opiekunów kotów niewychodzących szczególnie ostatni punkt może być trudny do zrealizowania, bo wymaga od nich wiedzy, pomysłowości i przede wszystkim czasu.

Dla osób, które natomiast nie mają żadnego pojęcia o dobrostanie ten ostatni punkt, czyli zapewnienie możliwości realizowania potrzeb behawioralnych i naturalnych zachowań jest niemożliwy i ci opiekunowie, nawet najbardziej kochający skazują kota na nudę, cierpienie psychiczne, zaburzenia zachowania i w końcu choroby somatyczne. Skazują go na wiele lat egzystowania na kanapie, co jest dla niego ogromnym zagrożeniem (niemal takim jak ruch uliczny), bo wpływa na JAKOŚĆ życia, a wiemy że dla zwierząt, które "żyją tu i teraz" to właśnie jakość ma większe znaczenie niż długość.


Oczywiście, zdaję sobie sprawę również z tego, że nie każdy kot wychodzący ma możliwość prezentowania naturalnych zachowań, bo wszystko zależy również od tego w jakim miejscu i terenie kot mieszka, ale w większości przypadków tak jest. W przeciwieństwie do kotów niewychodzących...


Chcę podkreślić, że absolutnie nie należę do zwolenników wypuszczania zwierząt bez kontroli, jak już wspomniałam mam kotkę, która jest kotem niewychodzącym (czy raczej wychodzącym ze mną na regularne spacery po naszym ogrodzie w smyczce i szelkach) i również dzięki temu wiem, że utrzymanie dobrostanu u kotów niewychodzących nie należy do najprostszych zadań i wymaga od opiekuna dużo pracy, czasu a przede wszystkim świadomości. Tymczasem widzę, że dla bardzo wielu zwolenników niewypuszczania kotów i organizacji zajmujących się adopcjami problem ten w ogóle nie istnieje albo że jakość życia ich podopiecznych jest bez znaczenia. A tak zdecydowanie być nie powinno! Informowanie o zagrożeniach dla kotów wychodzących powinno iść w parze z informowaniem przyszłych opiekunów jak zapewnić dobrostan u tych niewychodzących!


Dobrostan kotów w skrócie:

Pamiętajmy, że dla kotów niewychodzących dom/mieszkanie, w którym przebywają jest ich całym światem, jest również ich terytorium, dlatego konieczne jest przygotowanie mieszkania w taki sposób, by zwierzę czuło się w nim bezpieczne i jednocześnie miało możliwość prezentować naturalne zachowania. Terytorium to powinno być podzielone na strefy, w których kot ma możliwość pożywić się, swobodnie się bawić, obserwować życie domowników (najlepiej z wysokiego mebla ), ale także drapać, wspinać się i prezentować zachowania łowieckie (w trakcie wspólnych zabaw z nami). Ważne jest wydzieleniu mu strefy sanitarnej, w którym stanie kuweta. Częstym błędem opiekunów jest ustawianie wszystkiego (legowiska,drapaka, misek, kuwety itp) w jednym miejscu i efekt jest taki, że kuwety kot nie używa, a załatwia swoje potrzeby np. do doniczki oddalonej od jego misek czy legowiska.


Koty lubią spać na pewnej wysokości, dlatego powinny mieć duży drapak (kocie drzewko) , który im to umożliwi. Ważne są także same drapaki, które kot będzie mógł do woli drapać . Jest to istotne, bo drapnie dla kotów to naturalna potrzeba. Sprzyja też utrzymaniu higieny pazurów. Konieczne jest także urozmaicenie im życia przez wprowadzenia zajęć edukacyjnych, psychologicznych (np. zabawy polegające na polowaniu na pokarm ukryty w zabawkach interaktywnych, w zakamarkach domu itp oraz ukrywanie się w kartonowych pudłach, które są jednocześnie azylem jak i miejscem zabaw i które koty po prostu lubią. Brak kryjówek będzie dla niego dużym dyskomfortem ). Nie należy zapominać też o doznaniach sensorycznych i pokarmowych. Kot potrzebuje też trawy, którą nie tylko może podgryzać, ale również wytarzać się w niej.


Dla kotów bardzo ważna jest prawidłowa relacja z nami, o czym często zapominamy uważając koty za zwierzęta niezależne, które nie potrzebują nas tak bardzo jak np. psy. Prawidłowy kontakt z opiekunami jest mu jednak niezbędny do normalnego funkcjonowania, a brak tego kontaktu wpływanie negatywnie na nastrój i w konsekwencji na zachowania. Chcąc stworzyć ze zwierzętami prawidłową wieź konieczne jest poznanie ich języka oraz wspólne spędzanie czasu i poświecenie mu choć 15 minut rano i wieczorem na wspólną zabawę. Wspólna zabawa z kotem to najlepszy sposób na pogłębienie relacji, będzie dla niego też sposobem na zaspokojenie naturalnych możliwości łowieckich. Koty szybko przyzwyczajają się do zabawek, więc często należy je wymieniać i zapewnić im dużą różnorodność. Dobrym rozwiązaniem okaże się zabawa wędką z piórkami, które we właściwym momencie zostaną zastąpione smakołykiem. Jest to zabieg niemal konieczny, ponieważ powoduje uzyskanie satysfakcji. Nie oznacza to, że kot musi za każdym razem „upolować” i pożreć swoją zdobycz, ale rezygnacja ze smakołyka podczas każdej zabawy „łowczej” może doprowadzić do frustracji kota, a przez to do obniżenia jego nastroju lub po prostu do znudzenia zabawą. Koty lubią zawłaszczać zasoby innych czworonogów, jeśli w naszym domu przebywa więcej niż jeden kot trzeba zapewnić każdemu osobnikowi równy dostęp do zasobów, którymi są miski, legowiska, drapaki i kuwety. Każdemu trzeba też poświęcić tyle samo czasu na zabawę. Pamiętajmy, że koty nawet żyjące w jednym domu nie zawsze są ze sobą zaprzyjaźnione, mają prawo się nie lubić i nie spędzać wspólnie czasu, ale należy obserwować czy nie dochodzi u nich do konfliktu na tle zasobów i do agresji biernej, którą łatwo przeoczyć, ale dla zwierząt jest równie niebezpieczna. Jeśli tylko dysponujemy ogrodem możemy zabierać kota na krótkie spacery na smyczy (po uprzednim przygotowaniu zwierzęcia do zakładania szelek), ale musimy pamiętać, że spacery te powinny być regularne jeśli mają przynosić korzyść.


Ważne: w mieszkaniach kotów niewychodzących okna i balkony powinny być zabezpieczone specjalną siatką, pozwoli to na utrzymanie bezpieczeństwa (wiele kotów nie przeżywa upadku z okna/balkonu) i rozszerzenie terytorium kota o balkon i okna, z których może bezpiecznie obserwować otoczenie a nawet się "wygrzewać" i tarzać w promieniach słoneczka :-) Ja w swoim domu używam usztywnionych siatek aluminiowych, są to bardziej wzmocnione moskitiery niż typowe siatki dla kotów, ale odkąd zaczęłam ich używać pozbyłam się much i komarów co jest dla mnie dodatkową korzyścią :-)








 
 
 

Comments


bottom of page